22 lipca 2007 Klimatyczna atmosfera Dunmore East Dunmore East

Klimatyczna atmosfera Dunmore East

Klimatyczna atmosfera Dunmore East

Dzisiaj około 14 poszedłem na piechotę z Waterford na wylotówkę w kierunku Dunmore East.

Po znalezieniu odpowiedniego miejsca z zatoczką, ustawiłem się do łapania. Słońce świeciło i grzało, w słuchawkach rozbrzmiewała pozytywna muzyczka.

Parę minut później podeszło do mnie trzech młodych Irlandczyków w wieku około 9 lat, wszyscy oczywiście ubrani w dresy.

- Nikt ci się nie zatrzyma! – powiedział jeden z nich.

- Dlaczego? – spytałem.

- Bo tylko frajerzy łapią stopa i ludzie się nie zatrzymują. – odpowiedział.

- Jeżdżę stopem po Irlandii od kilku lat i nigdy nie miałem z tym problemów.

- Poza tym nie wolno łapać stopa! – chłopak nie dawał za wygraną.

- Kto tak twierdzi? - spytałem.

- Policja!

- To nie prawda – uśmiechnąłem się.

- Dlaczego nie pojedziesz autobusem?

- Bo lubię jeździć stopem. – wyjaśniłem.

- Ale co jeśli… – zaczął chłopak, ale mu przerwałem:

- Słuchaj, dlaczego starasz się wyszukać negatywne strony, zamiast skupić się na tych pozytywnych? - spytałem.

Chłopaki popatrzyli po sobie, dali mi “thumbs-up” i poszli w swoją stronę.

Pomyślałem, że miło byłoby wiedzieć, że właśnie zmieniłem czyjś sposób postrzegania świata na lepszy. Nie dalej jak 15 minut później zatrzymał się człowiek z psem i trzymając go na kolanach dojechałem do Dunmore East.

Była piękna słoneczna pogoda, więc nie spiesząc się zacząłem przechadzać się po okolicy i robić zdjęcia. Postanowiłem zatrzymać się na ławce, zjeść kanapkę i pierwszy raz napić się herbaty z mojego nowego szklanego termosu, który kupiłem w Tesco za 5.99 euro.

Stawiając plecak na ziemi usłyszałem trzask i zobaczyłem, jak zmienia on kolor pod wpływem nasiąkania herbatą. “Shit happens” pomyślałem i poszedłem w kierunku wypatrzonych z daleka klifów.

Minąłem tabliczkę z informacją, że klif nie jest zabezpieczony i doszedłem do jego końca robiąc kolejne zdjęcia. Piękne, nienaruszone klify, takie jak kilkaset lat temu. Niestety, grupa ludzi urządziła sobie na nich małą libację – przechodząc obok usłyszałem rodzimą polską łacinę.

Wracając zauważyłem, że na drugim końcu klifu jest coś na kształt małej platformy wiertniczej, nieco pochylonej w stosunku do poziomu wody. Siedząc na krawędzi i podziwiając ją z bliska, zjadłem kanapkę obiadową i ruszyłem w kierunku powrotnym.

Niecałe 5 min przed ulewnym deszczem złapałem stopa i dowiedziałem się od kierowcy, że platforma zbiera pomiary przed rozpoczęciem budowy portu w styczniu 2008 roku. Mój kierowca był głównym kucharzem w restauracji Wheel House w Dunmore East i miał dziewczynę Polkę. Obiecałem, że następnym razem tam zajrzę, gdy wysadzał mnie prawie pod domem w Waterford.

  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Flaker
  • Blogger.com
  • Wykop

Prawdopodobnie zainteresuje Cię również:

Milltown Malbay - 1-szy weekend festiwalu
Wczorajszy dzień obfitował w ciekawe zdarzenia. Za...
Szef VEC
W poprzedni czwartek wracałem do domu z pracy, po ...
Irlandia 2008 - z Belfastu na festiwal
Tegoroczny wyjazd do Irlandii był inny niż wszystk...

Tagi: , , , , ,
Kategoria: Dzienniki podróży

Zostaw komentarz

Obowiązuje netykieta. Pamiętaj, że sposób wyrażania opinii świadczy o osobie, która ją wyraża.