
Nieprawdziwa informacja na OpenSubtitles.org
“Oglądaj filmy z napisami używając Open Subtitles MKV Player. Jest darmowy, bez niepotrzebnych dodatków, działa w systemie Windows.” – zachęca od niedawna treść komunikatu na OpenSubtitles.org. Każdy lubi, kiedy programy robią coś za niego, prawda? “Make it automatic” w końcu ułatwia życie.
Pomyślałem, że wypróbuję ten darmowy i bezbronny odtwarzacz z opcją automatycznego ściągania napisów. Cóż, muszę stwierdzić, że OpenSubtitles kłamie w żywe oczy.
Idziemy więc po kolei:
Jest darmowy?
Instalator nie wspomina nic o żadnych “niepotrzebnych dodatkach”. Wygląda więc na to, że nawet opcjonalnie nie chce mi wcisnąć żadnego toolbara. Zainstalowałem, odpalam serial – okazuje się, że brakuje kodeków i mogę “przeskanować swój system”. Skanuję. “Naprawić?” – ok, myślę, ściągnij sobie. I tu niespodzianka – moim oczom ukazuje się ekran, gdzie SMS-em za 5zł mogę zapłacić za brakujące (darmowe!) kodeki. To ciekawe, bo darmowy VLC radzi sobie z danym plikiem bez problemów.
Bez niepotrzebnych dodatków?
Na tym etapie decyduję się pożegnać z naciągaczem. Odinstalowuję, ale uwaga – odpalam Firefoxa i co widzę? “Facemoods Toolbar”! W dodatku strona startowa podmieniona z Pajacyka na to samo badziewie i – jakby tego jeszcze było mało – domyślna wyszukiwarka również! Zatem mamy trzy rzeczy, o których nie było mowy podczas instalacji.
Działa w systemie Windows?
Tylko teoretycznie. Bo w praktyce owszem, zadziała, ale jeśli zapłacisz za darmowe kodeki. Z uwagi na ilość ukrytych działań w tle, określiłbym to bardziej jako “działanie niepożądane” :)
Konkludując – zastanawiam się, kiedy producenci podobnych “użytecznych dodatków” zrozumieją, że to użytkownik jest panem i władcą na swojej maszynie. I że robiąc coś za jego plecami, jak instalacja toolbaru, spowodują jedynie złość, negatywne nastawienie i czarny PR – zupełnie jak w tym przypadku :)
Prawdopodobnie zainteresuje Cię również:
Czyli ustawianie Gmaila jako domyślnego klienta po...
Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Ja tak, odkąd...
Niezmiernie miło mi poinformować, że mój serwer od...
Tagi: napisy, OpenSubtitles, software
Kategoria: TechBlog
Komentarze (6)
Zostaw komentarz
Obowiązuje netykieta. Pamiętaj, że sposób wyrażania opinii świadczy o osobie, która ją wyraża.










Szczerze mówiąc można po drodze nie instalować Facemood’a. Wystarczy w okienku, w którym prosi o zgodę na instalację nie udzielić jej.
Nie można. W wersji angielskiej instalator informuje tylko, że coś o nazwie “Facemoods” zostanie zainstalowane, wyjaśniając drobnym druczkiem co pozmienia w systemie. Na tym ekranie jest możliwość przejścia tylko w przód lub w tył. Wcześniej można wybrać, czy instalować “Subtitles with OpenSubtitles.org”, “Primary Codecs”, “Additional Skins” oraz “All Converter PRO”. Nie wiem jak w innych wersjach językowych.
Właśnie szukam sobie jakiegoś zamiennika do ciut ciężkiego KMPlayer (który na moim złomie pożera ciut za wiele zasobów), i przypomniało mi się o tym playerze. Nie próbowałem nigdy, myślę – spróbuję. Rzeczywiście na etapie instalacji nie ma możliwości by nie instalować przy okazji tego facemood, więc w tym punkcie podziękowałem temu programowi. A tu czytam, że prócz tego są jeszcze jakieś niespodzianki z smsami.
Lubię darmowy soft, rozumiem, że twórcy dając coś za darmo chcą przy okazji coś ugrać. I nie ma w tym nic złego. Nie lubię jednak, gdy coś darmowe próbuje na siłę wcisnąć przy okazji jakieś badziewie, którego sobie nie życzę w systemie. No nic, szukamy dalej.
Dokładnie, najgorsza jest próba “oszukania” użytkownika. Jeśli nadal szukasz alternatyw, to nie udało mi się jeszcze znaleźć uniwersalnego odtwarzacza. Używam zamiennie VLC (bo odtwarza wszystko) i BestPlayera (bo ładniej wyświetla napisy). Natomiast przyznam szczerze, że nie wiem, jak się one mają w kwestii zasobów – nie miałem potrzeby sprawdzania tego.
Dziobas rar player. Darmowy i odtwarza wszystkie formaty bez dodatkowych kodeków, nawet rmvb
Dzieki za ten króciutki art – powstrzymał mnie od instalacji badziewo-softu ;)