Łodzie zacumowane wzdłuż głównej ulicy w Waterford

29 czerwca 2007

Pierwszy weekend

O 16:30 nastaje weekend i Eamonn, nasz nowy kolega z pracy, odwozi nas do domu, paląc w drodze dwa jointy. Padam ze zmęczenia, a po obudzeniu się o 20:15 wychodzę do miasta, sprzedaję fajki, robię zakupy i odkrywam, do której są czynne sklepy, które mnie interesują. Wracam do mieszkania, jem płatki na kolację i włączam ogrzewanie w moim pokoju, ponieważ jeszcze nie mam czym się przykryć. Jutro jest festiwal w leżącym nieopodal Tramore, mam 20 euro do końca przyszłego tygodnia i zastanawiam się, czy się tam nie wybrać.


Kawałęk drewna z 6-go wieku naszej ery ...

28 czerwca 2007

Pierwszy dzień w pracy

Pierwszy dzień pracy przy wykopkach archeologicznych, która okazuje się fajna i bezstresowa. Christophe dzwoni na numer z szyldu “Students’ Accomodation”, który mijaliśmy w drodze do pracy, i umawiamy się na spotkanie. Wynajmujemy 3-pokojowe mieszkanie za 150 euro na tydzień i szczęśliwi wprowadzamy się do środka. Poznaję Polaków w sklepie Centra i umawiam się na jutro, żeby sprzedać im papierosy – zostało mi 5 euro na życie :)


Cisza przed burzą ;)

27 czerwca 2007

Z Dublina do Waterford – prosto na wykopki

Wstaję rano i daję Fredzie prezent, po czym rozpoczynam trasę do Waterford. Nikt z Hospitality Club ani z Couch Surfing nie odpowiedział na moje wczorajsze zapytania o możliwość noclegu, więc jadę w ciemno. Pociągiem miejskim o nazwie Luas dojeżdżam do stacji “Red Cow Roundabout” i po przejściu kawałka drogi wystawiam się na hard shoulder [...]


Pub na lotnisku Frankfurt Hahn, przed szóstą rano. PS: piwka z pierszego planu nie są moje ;)

26 czerwca 2007

Z Frankfurtu do Dublina

Wstaję około piątej rano, jak zazwyczaj na nowym miejscu. Lotnisko powoli budzi się ze mną. Jem zawijaną kanapkę w dopiero co otwartym barze i przechadzając się po lotnisku natrafiam na pub, gdzie zasiadam na pifko i piszę kartki. Do odprawy drzemię tu i ówdzie, w końcu wchodzę na pokład, gdzie poznaję starego Irlandczyka pracującego w Niemczech, leci na tydzień do domu do Killkeny. Stawia mi kawę i kanapki, mówiąc “I know how’s hitch-hiking like” [...]